Nazywam
się Ginny Moon. Podobno postrzegam świat inaczej niż większość
z was. Mam poważny problem, który muszę jak najszybciej rozwiązać,
ale nie mogę się skupić, bo elektroniczne plastikowe dziecko nie
przestaje płakać.
Może
przestanę je słyszeć, jeśli włożę je do walizki, przykryję
kocem i wsunę pod łóżko. Zupełnie jakbym odepchnęła ten hałas
w głąb mózgu.
Bo
mózg jest wewnątrz głowy. W takim bardzo ciemnym miejscu, gdzie
nikt poza mną nic nie może zobaczyć.
Wkładam
elektroniczne plastikowe dziecko do walizki i zaczynam zgarniać
koce. Kładę je na buzi niemowlaka, potem jeszcze biorę poduszkę i
kilka pluszaków. Domyślam się, że za kilka minut hałas ustanie.
Bo
żeby płakać, trzeba oddychać.
Nastoletnia
Ginny Moon mieszka ze swoimi adopcyjnymi rodzicami: Na Zawsze Mamą i
Na Zawsze Tatą. Próbuje oswoić się z nową sytuacją. Adopcyjna
matka spodziewa się dziecka i Ginny musi nauczyć się tego, jak ma
zachowywać się, kiedy maluszek przyjdzie na świat. Opieka nad
elektronicznym dzieckiem wzbudza w niej wspomnienia z dzieciństwa.
Ginny postanawia odnaleźć swoją biologiczną matkę. Czy uda jej
się to zrobić?
Ludwig
umiejętnie przedstawił w swej powieści wewnętrzny świat
dziewczyny, która ma problemy z przetwarzaniem zbyt wielu
informacji, która musi porządkować i układać sobie świat po
swojemu przy bardzo częstym w autyzmie zjawisku, jakim jest
nietolerancja, czy brak akceptacji zmian i dosłowne oraz precyzyjne
rozumienie słów.
To
powieść, której lektura pozostanie niezapomniana, która może
otworzyć wrota do lepszego zrozumienia osób z autyzmem, a co
najważniejsze – dla lepszego ich funkcjonowania w świecie.
Książkę można wypożyczyć tu:
Prawdziwa
Ginny Moon - OpacWWW - Prolib Integro (mbp.katowice.pl)
Polecam
A.S.